sobota, 18 lutego 2012
2 . Read all about it część 2
*Darcy* . Śpiewając myślałam o za istniejącej sytuacji , nie o sytuacji z menadżerem tylko z Harrym . Odkąd mnie dotknął nie mogę przestać o nim myśleć . Ale pierwsza się do niego nie odezwę , choć to ja zawiniłam . Zerkałam na Harry'ego co jakąś chwilę starając się unikać jego wzroku, lecz kiedy tylko ten podłapał moje spojrzenie i zamierzał utrzymać jakiś kontakt wzrokowy, peszyłam się: odwracałam głowę, oddawałam wielkie zainteresowanie moim dłoniom przy czym lekko się czerwieniłam . Piosenka nagrana . Wszyscy zadowoleni . To oznacza że mogę iść do hotelu - hotelu nie domu . Z przyczyny że ciągle podróżowałam i zostawałam w danym miejscu na nie wiadomo jak długo zamieszkiwałam w hotelach . Pożegnałam się i podziękowałam za współprace chłopakom i zespołowi i udałam się do wyjścia chcąc zapomnieć o dzisiejszym dniu . *Harry* - koleś zrób coś , zajmij , złap , zagadaj ! - tyle miałem pomysłów , ale żadnego nie miałem odwagi wykorzystać lecz ona już wyszła , a ja stałem jak słup strasznie zdenerwowany . - debil ! kretyn ! pacan ! - mówiłem na siebie różnego typu obelgi jakby to miało coś zmienić . W czasie kiedy stałem jak słup z miną rozwrzeszczanego dziecka stanął na przeciwko mnie Louis , - Harry wszystko gra ? - zapytał śmiejąc się przy tym . Ocknąłem się po chwili i powiedziałem przecząco - Nie , możemy iść ?. - To choć tylko na Ciebie czekamy-powiedział Louis . Wyszedłem od razu po chłopakach i dostrzegłem paręnaście metrów ode mnie znajomą mi sylwetkę - Darcy . Ona tu jeszcze jest ! Od razu pojawiły się motylki w brzuchu jak nigdy indziej . - Chłopacy , chciałbym coś załatwić możecie jechać beze mnie do mieszkania , dojadę sam - oznajmiłem nie oczekując żadnych przeciwstawień mojej decyzji . Tak jak chciałem chłopcy tylko popatrzyli na mnie pytająco potem na Darcy i uśmiechnęli się cwaniacko po czym wsiedli do samochodu i odjechali . Darcy bardzo mnie ignorowała , ale przełamałem strach jakim mnie darzyła i podszedłem do niej . - Czekasz na coś ? - lecz usłyszałem cisze - słuchaj dzisiaj co zaszło między nami nie było czymś nienormalnym więc nie wiem dlaczego darzysz mnie taką urazą .- po raz drugi usłyszałem cisze ale nie poddałem się i tym razem zapytałem - odezwiesz się kiedyś gburze ?- jezus ! co mnie naszło żeby powiedzieć do niej gburze , ciekawe co teraz sobie pomyśli ale ja tylko chciałem rozluźnić sytuacje lecz nie spodziewałem się że to może być aż tak trudne .*Darcy* Gburze ?! serio ? takie własnie dawałam pierwsze wrażenie . Spuściłam oczy i zdjęłam z siebie maskę zdziry . - przepraszam - wyszeptałam i zmęczyłam się przy tym , nie ogarniałam dlaczego było to dla mnie takie trudne , ale po mojej odpowiedzi odetchnęłam z ulgą , że mam to za sobą . Popatrzałam kątem ona na Harrego oczekując jakiegoś znaku , że przeprosiny przyjęte . On szeroko się uśmiechnął dając mi znak że jest już dobrze . Oo rany zobaczyłam jego uśmiech . Nie potrafiłam opisać jego , był o wiele piękniejszy niż kiedy widziałam go na okładkach lub w internecie . A te dołeczki ? takie głębokie , na prawdę jest przystojny . Na sam widok jego uśmiechu automatycznie sama się uśmiechnęłam . Patrzeliśmy na siebie jakąś chwilę aż Mr.Curly zaproponował - przejdziemy się , obiecuję że cię odprowadzę - zgrzytając zębami oczekiwał pozytywnej odpowiedzi . Pokiwałam głową na znak , że się zgadzam . Poszliśmy dłuższą drogą przez wielki las , tak żeby paparazzi nas nie śledziło . Opowiadaliśmy sobie o naszej przeszłości (lecz nie do końca całej) , o problemach , o tym że bycie sławnym jest dość trudne i męczące. Mówiąc nawet najgorsze rzeczy przy nim byłam wesoła . Jak nigdy . Otworzyłam się przed nim do czasu kiedy zapytał - co tak na prawdę wydarzyło się między tobą , a menadżerem ? - nic się nie wydarzyło , już mówiłam tylko rozmawialiśmy- próbowałam się wykręcić - nie kłam , widziałem twój strach w oczach , a na dodatek tak obleśnie cię trzymał . Chciałam mu powiedzieć , czemu nie przecież było mi z nim tak dobrze . - menadżer prawie codziennie tak mnie traktuje , ale to też moja wina olewam go a tego nie powinnam robić...- nie dokończyłam co do końca się stało , bo usłyszałam szelest zresztą Harry też bo w tym samym momencie odwrócił się . - Co to - szepnęłam , a Harry mnie tylko objął popatrzył w moje oczy tak głęboko jak to tylko możliwe i powiedział - ja cię obronie . Było to słodkie ale wybuchnęliśmy śmiechem , bo przecież przed czym chce mnie bronić ? nie ma żadnego świra z siekierą więc jest dobrze . Widzieliśmy już miasto i tłumy przechodnich . Było ciemno więc dobrze że już byliśmy w mieście , lecz z drugiej strony oznaczało to , że będę musiała się z nim rozstać , a tego nie chciałam . - dokończ to co mówiłaś - posłał mi ciepły uśmiech , a ja nie mogłam mu odmówić dalszej historii z menadżerem . - więc jak powiedziałam , nie powinnam tego robić ponieważ nie toleruje takich szczeniackich zachowań . A teraz dyskutowaliśmy na temat mojego spóźnienia . Uważał że jak byliście wcześniej ode mnie to się spóźniłam . - Haha co za kretyn - Harry tylko wyśmiał menadżera , że o takie coś robi awantury , bardzo mnie to rozweseliło że mnie popiera . - No okey , to wytłumacz mi dlaczego cię trzymał za pośladki hmm , jestem zazdrosny - zażartował Harry ale było to słodkie . Jeny cały czas używam słowa słodkie , to przez Harrego tak na mnie działa . Wracając do rozmowy - mówił że mam być grzeczna bo inaczej .. - nie dokończyłam ponieważ tego nie chciałam akurat ujawniać . Znam go od popołudnia i już mam mówić mu tajemnice , o której nikt nie wiem prócz mnie i mojego menadżera - a właściwie nazywa się John . - bo inaczej co ? - dopytywał Harry . Na szczęście wychodząc z lasu dostrzegłam mój hotel - oo spójrz to mój hotel . Harry tak jakby zapomniał o to co własnie zapytał . Zrobił duże oczy i ledwo się nie zakrztusił powietrzem - T.. t.. to twój hotel ? - wyjąkał . - Tak - powiedziałam zadowolona . - Przecież to jest London Hilton on Park Lane , najlepszy hotel w dzielnicy Mayfair . Co ja gadam w Londynie ! A raczej w całym stanie UK - mówił zafascynowany i strasznie podniecony . Popatrzałam na niego jak na głupka lecz jednak dodałam uśmiech - Haha spokojnie bo się spocisz - zażartowałam . Przeszliśmy jeszcze przez park Lane który prowadził prosto do mojego hotelu . Doszliśmy pod hotel i nadszedł czas rozstania . Wtedy się zasmuciłam , lecz chłopak nie dostrzegł tego bo znowu był zafascynowany hotelem . - No to ja już idę , nie ? - chytrze mówiłam żeby tylko zwrócił uwagę , ale on nic gapił się na budynek i gapił . Klepnęłam go w ramię - Hmm - "zapytał" - No dzięki wiesz - zasmuciłam się oczywiście nie na prawdę .- Haha żartowałem z tym zachwyceniem , chciałem zobaczyć twoją reakcję . I co zadowolony ? pomyślałam . Wymieniliśmy się numerami , niepewnie chwyciłam go za kart i pocałowałam w policzek . Dodałam jeszcze -Do zobaczenia i jeszcze raz przepraszam za dzisiaj- uśmiechnęłam się i weszłam do środka nie odwracając się .
__________________________________________________________________________
No nie wiem mnie nadal nie wciąga te opowiadanie . Przepraszam jak zniechęciłam was .;c
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
mi się podoba:p pewnie dużo wejść,ale nikomu nie chce się komentowac;p zapraszam do mnie na L.A bitches: D
OdpowiedzUsuń